Przez kilkadziesiąt lat, przy pełnej akceptacji władz Berlina i szeregu instytucji socjalnych, w Niemczech oddawano bezdomne dzieci pod opiekę pedofilom (więcej TUTAJ). Kiedy sprawa wyszła na jaw, świat przeżył szok. Ale co to ma wspólnego z Polską? Dlaczego niemiecki skandal odbija się dziś na „edukacji” seksualnej polskich dzieci?

Niemiecki dorobek „naukowy” w Polsce

Eksperyment, którego dokonano na bezbronnych dzieciach w Niemczech, został zainicjowany przez homoseksualistę Helmuta Kentlera, który uważał, że kontakt seksualny między dziećmi i dorosłymi nie jest szkodliwy.

To także właśnie Kentler był również jednym z pionierów „edukacji” seksualnej dzieci i to jego dorobek „naukowy” odegrał ogromną rolę w powstawaniu tzw. Standardów Edukacji Seksualnej BZgA i WHO, które są obecnie wdrażane w szkołach na terenie Polski.

Całe „kentlerowskie” środowisko uważało, że pedofilia to nic złego, a dzieci od najmłodszych lat powinny być oswajane z kontaktami homoseksualnymi oraz rozmaitymi perwersjami seksualnymi.

Bliskim przyjacielem Kentlera był m.in. Uve Sielert, autor podręcznika do „edukacji” seksualnej dla dzieci i ich rodziców, w którym możemy przeczytać np.:

Chodź, pobawimy się w „pieprzenie” – zachęcają niektórzy chłopcy swoich kolegów i przyciskają przy tym swojego penisa w zwodzie do ich pupy. Najczęściej kończy się na takich odzywkach, leżeniu na sobie lub pocieraniu się. Przy pięcioletnich chłopcach i dziewczynkach nie może również dojść do poczęcia dziecka, kiedy rzeczywiście spróbują włożyć penisa do pochwy i będą mieli z tego przyjemność. Wzajemne lub wspólne masturbowanie jest również ok.

Uve Sielert przez wiele lat aktywnie współpracował instytucjami odpowiedzialnymi za opracowanie Standardów Edukacji Seksualnej.

W środowisku Kentlera był również Ernest Borneman, który zastąpił go na stanowisku prezesa niemieckiego towarzystwa seksuologicznego.

Zdaniem Bornemana dzieci mają prawo do seksualnych relacji z dorosłymi i nikt nie powinien im tego zabraniać.

Jedna z jego prac „naukowych” znalazła się nawet w oficjalnych źródłach Standardów Edukacji Seksualnej, które stanowią podstawę „edukacji” seksualnej uczniów już m.in. w Gdańsku, Warszawie i Poznaniu (a docelowo w całej Polsce).

Promocja seksualnej dewiacji

Helmut Kentler był pionierem niemieckiej „edukacji” seksualnej, która dziś rozprzestrzenia się na cały świat i nie omija Polski.

W naszym kraju jednym z prekursorów seksedukacji jest seksuolog i autorytet mediów Andrzej Jaczewski.

On też, podobnie jak Kentler i jego następcy, twierdzi w swoich pracach „naukowych”, że dobrowolne kontakty seksualne dorosłych z dziećmi powyżej lat 9 nie powinny być karane.

W pełni popiera stworzone na bazie niemieckich zaleceń Standardy Edukacji Seksualnej, które zakładają, że właśnie ten wiek jest odpowiedni, by dzieci przeżywały pierwsze doświadczenia seksualne i orgazmy, opanowawszy wcześniej sposoby negocjowania warunków uprawiania seksu.

Jaczewski w jednej ze swoich książek pisze:

W historii pedagogiki znane są przypadki, kiedy piastunki masturbowały małe dzieci, by je uspokoić lub uśpić. Znane są opisy etnografów, z których wynika, że dorośli w szczepach pierwotnej kultury masturbowali dzieci ku ich zadowoleniu. Nie ma naukowych podstaw, by przyjąć, że takie postępowanie tym dzieciom zaszkodziło.

I to właśnie taki człowiek sieje zgorszenie wśród wszystkich pokoleń narodu polskiego, zachęcając także dorosłych do kontaktów seksualnych z małoletnimi.

Co więcej, Jaczewski w jednym z wywiadów stwierdził, że pedofilia jest dobra:

Pedofile często są dobrymi wychowawcami. Tylko to nie są ci, którzy z tymi dziećmi kopulują, lecz ci, co lubią się przytulić, pogłaskać, poklepać nawet po tyłku, popatrzeć, jak ten dzieciak półgoły biega na basenie i koniec. I byłoby rzeczą złą, gdyby ich eliminować, bo oni nic złego nie robią.

Czy nie przypomina to przypadkiem założeń niemieckiego „eksperymentu” Kentlera?!

Czy władze m.in. Warszawy, Gdańska, Poznania i innych miast, które pozwalają na działalność seksualnych deprawatorów, nie powielają zachowania władz Berlina?!

Pedofile się cieszą z takiego podejścia i nie ukrywają, że na rękę im jest objęcie „edukacją” seksualną wszystkich dzieci w naszym kraju.

W Polsce wciąż zbyt mało informacji na temat pedofilii dociera do Polaków, a jedyna opcja, aby powstrzymać plan masowej seksedukacji to głośne mówienie prawdy o tym zjawisku.

Dzięki ogólnopolskiej akcji „Stop pedofilii” informacje o zagrożeniach są rozpowszechniane na cały kraj, jednak aktywiści LGBT wywierają silne naciski na to, aby do tego nie dopuścić.

Zniszczony samochód należący do Fundacji Pro – Prawo do Życia i zaatakowany kierowca na Placu Zbawiciela, w samym centrum Warszawy są tego najlepszym przykładem.

Tęczowym aktywistom nie podobał się fakt, że mieszkańcy Warszawy są ostrzegani na przeróżne sposoby przed programami „edukacji” seksualnej.

Dlatego tak ważny jest publiczny sprzeciw wobec działalności ludzi, którzy popierają pedofilię i wychwalają rzekome korzyści wynikające z kontaktów seksualnych między dziećmi a dorosłymi.

Nie możemy przecież dopuścić do kolejnego „eksperymentu” i dramatu, który rozegrał się za przyzwoleniem władz kilkadziesiąt lat temu w Niemczech…

⇒ Czytaj także: TWITTER WSPIERA PEDOFILIĘ I ZEZWALA NA „ARTYSTYCZNE” ZDJĘCIA NAGICH DZIECI

Wesprzyj niezależne media, pomóż nam przedzierać się z prawdą w gąszczu kłamstw i wszechobecnej propagandy.

1) Przelew na konto bankowe Dla: Odkrywamy Zakryte. Numer konta: 70 1050 1807 1000 0091 4563 2593

2) Pay Pal  Kliknij w link: https://www.odkrywamyzakryte.com/wiecej/

Realizujemy również współpracę reklamową [email protected] i ogłoszenia⇒ KLIK

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.