Kiedy wyjdziesz poza utarty schemat doświadczeń systemowych, emocjonalno-myślowego kołowrotka, Twoim oczom ukażą się zupełnie nowe aspekty rzeczywistości. To fakt. System pragnie jak najdłużej utrzymać status totalnego zaślepienia ludzkości z wielu względów – ludźmi zatroskanymi, nieświadomymi i nieumiejącymi podejmować decyzji w trosce o swoje rzeczywiste dobro po prostu łatwiej sterować.

Na szczęście nasze czasy, oprócz zupełnego chaosu i dezinformacji niosą z sobą coraz większe fale wybudzeń z fikcyjnego, iluzorycznego snu życia, w jaki wplątani jesteśmy w ziemskim doświadczeniu.

Otwieramy oczy i jest to proces globalny i postępujący już teraz ze wzrostem wykładniczym.

Internet odgrywa w nim rolę niebagatelną i stanowi niejako miecz obosieczny.

Z jednej strony istnieje możliwość wymiany informacji i dostępu do nich w czasie rzeczywistym z pomocą wszelkiej maści urządzeń, z drugiej strony treści w sieci edytować może absolutnie każdy, co wiąże się z niesamowitym rozwarstwieniem merytorycznym.

Internet wykorzystywany jest również jako jedno z głównych narzędzi propagandy systemu, wobec czego samo odfiltrowanie informacji zjada mnóstwo naszej życiowej energii.

Kiedy jednak docieramy do momentu, w którym jesteśmy w stanie ujrzeć świat w  innej, szerszej odsłonie, zaczynamy podważać istniejąca rzeczywistość.

Jesteśmy trochę jak dzieci we mgle, wypchnięte z domu nad samym ranem z poleceniem odnalezienia domu babci.

Z tym że kompletnie nie wiemy, w którym kierunku się udać.

Łapiemy się dosłownie każdej okazji, która pomoże nam rozwiać nasze wątpliwości i uzyskać odpowiedzi.

To naturalny proces, przez który przechodzi zdecydowana większość ludzi doświadczających przebudzenia duchowego.

Jak stado malutkich kaczuszek szukamy mamy, której nie widać na horyzoncie.

Moc natychmiastowej możliwości skonfrontowania naszych lęków (w sieci, rzecz jasna) i rosnących w nas pytań właściwie w każdej chwili, stanowi niejednokrotnie ucieczkę od sedna.

Wpadamy z deszczu pod rynnę.

Wychodząc z jednego systemu wierzeń, wchodzimy w kolejny, później w kolejny i dalej, pozwalając na transformację naszego ego, często zupełnie nie rozumiejąc co się z nami dzieje.

Musisz pamiętać, Czytelniku, że w momencie, gdy otworzysz oczy do przebudzenia, nie uwalniasz się automatycznie z wszelkiej maści mentalno-emocjonalnych programów, tak skrupulatnie wgrywanych Ci przez system przez te wszystkie lata.

To, że zacząłeś utożsamiać się z pewną grupą osób, twierdzących, że “dotknęli źródła”, czy “zrozumieli” albo “ujrzeli”, wcale nie włącza Cię w poczet ludzi uprzywilejowanych.

Obserwując świat wokół, czy środowiska osób przebudzających się (w tym momencie mówimy już nawet o całych społecznościach), zauważyć można łatwo w jak szerokim zakresie sam proces przebudzenia, stał się jedynie kolejną warstwą programu i pożywki ego.

Od tego zaczynamy chyba wszyscy.

“Jestem lepszy, bo jestem przebudzony, teraz ja pokażę Tobie, co jest słuszne, a co nie”.

Przyjmujemy rolę mędrców z misją ratowania świata, często nie mając do końca sprecyzowanych wierzeń i poglądów.

Pamiętaj, że nie ma w tym nic złego i nie polega to żadnej ocenie, z tego punktu widzenia jest to jedynie część procesu okrywania siebie i swojej rzeczywistej natury.

Jest to jednak swego rodzaju fałszywa flaga.

Na “swieżaków” w świecie duchowego przebudzenia czeka wiele błyskotek i świecidełek, które przyciągają swoim blaskiem, dając ułudę rzeczywistego rozwoju.

Ogromnie istotną kwestią jest intencja poszukującego.

Jesteśmy inni, a nasze motywacje różnią się znacznie.

Wszyscy poszukujemy szczęścia, to jasne, ale nasze inspiracje i motywacje w działaniach widoczne niejako na wierzchu, definiuje w szerokiej gamie nasza przeszłość, środowisko, temperament i warto zdać sobie z tego sprawę.

Ego ma niesamowite możliwości katalogowania zdarzeń i osób, w tym jest naprawdę świetne.

Dla przykładu Ty – Przebudzony – zainteresowałeś się przekazami channelingowymi z Plejad i widzisz w tym siebie.

Współgrasz i rezonujesz z informacjami o wolności ludzkości, wzniesieniu, czy Galaktycznej Konfederacji Światła i tutaj upatrujesz się kierunku, w którym pragniesz iść.

Nieprzychylnym okiem spoglądać możesz więc na osoby, które – również, jak i Ty – uważają się za przebudzone, ale poszły w kierunku – na przykład – ziołolecznictwa.

Pozornie dwa, zupełnie oderwane i odrębne od siebie światy Ego ma pole do popisu, szufladkując: “no, ten to się zajmuje pierdołami”.

Nic w tym złego, to po prostu kolejny etap. Etap dalszego poszukiwania na zewnątrz.

Po prostu poszerzone zostały kręgi miejsc, w których poszukujemy.

To piękne, bo przecież powstają zupełnie nowe obszary, pomagające budować konstrukty naszej wewnętrznej prawdy, wzbogacające niesamowicie nasze życie wewnętrzne.

Z tego punktu możemy być wdzięczni.

Często jednak osoby będące w tym stadium procesu jeszcze zacieklej bronią swojej tożsamości ego.

Cierpią, gdy ktoś podważa ich doświadczenia.

Czują się nierozumiane i opuszczone.

(koniec części I)

Czytaj także część II

♦ Zareklamuj światu swoją działalność, produkty, miejsce, wydarzenie itd. – dodaj ogłoszenie KLIK

♦ Odkrywaj zakryte z nami, wspieraj rozwój portalu KLIK

♦ Współpraca reklamowa na portalu [email protected]

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.