Indywidualizm jest naszą siłą. Jesteśmy inni. Każdy z nas posiada niepowtarzalny wzorzec, który można przyrównać do energetycznego odcisku palca. W idei przewodnictwa duszy, wynika to z natury samej duszy, źródła, z którego pochodzi – jej duchowego domu – oraz zadań, jakie wyznaczyła sobie na to jedno ziemskie wcielenie.

W tej idei oczywistym powodem tego, jacy jesteśmy, jest nasza dusza właśnie.

Ona również ma swoją osobowość, a może należałoby napisać – to my dzięki niej w ogóle mamy osobowość.

Warto zdać sobie z tego sprawę.

Taki punkt widzenia zmienia postrzeganie nas samych, jako zlepków idei i informacji, które wzięliśmy ze świata zewnętrznego w procesie kształtowania osobowości.

Uświadomienie sobie, że to jacy jesteśmy, nie ma swojego źródła w systemie, a niejako zostało nam dane w momencie poczęcia, powołania do życia na planecie, zmienia perspektywy i daje zupełnie inny punkt odniesienia.

Oczywiście – nadal jesteśmy uwarunkowani, nadal podejmujemy decyzje, nie do końca rozumiejąc swoje motywy, mamy automatyczne myśli i przeróżne mechanizmy, teraz jednak mamy szansę spojrzeć na to, jak na swoistą nakładkę na naszą prawdziwą naturę.

W dzisiejszym świecie próbuje się nas ujednolicić.

Przyłożyć do linijki.

Tak jest od samego początku naszego życia, wszystko do góry nogami – szkoła tłumi kreatywność, propaguje odtwórczość, praca w korporacjach, telewizja, konsumpcja, umysł i ciągła analiza.

System nastawiony jest na autentyczną produkcję ludzi-zombie, jakich zadowoli jedynie ograniczenie się do zaspokojenia swoich najpilniejszych potrzeb.

Sam zresztą kreuje fikcyjne potrzeby – bogactwo, troska o byt, poczucie bezpieczeństwa, wszystkie w odniesieniu do sztucznego tworu matriksa.

fot.123rf.com

Wobec tych faktów ogromne wyzwanie stanowi odkrycie, że w istocie nasze życie posiada cel, który zorientowany jest totalnie gdzie indziej, aniżeli w sztucznej „nakładce” rzeczywistości.

Kiedy jednak zaczniemy rozumieć, że cel istnienia nie zamyka się w obrazie świata, jaki został nam przedstawiony, zaczniemy również szukać.

Niezależnie od tego, jaką drogą pójdziemy i jakie idee, czy narzędzia zaprzęgniemy do odkrywania prawdy o samych sobie, wnioski będą wielce zaskakujące.

Popularnym „duchowym terminem” jest Jedność.

Sama jej idea — fakt, że wszyscy w ostateczności wywodzimy się z niej i tak naprawdę jesteśmy połączeni, co wynika z kolei bezpośrednio z natury rzeczywistości – jest piękna i prawdziwa.

Jednak już dążenie do swoistego stanu jedni, czy ustawienie sobie jej jako cel naszej ziemskiej wędrówki, może nas znacząco ograniczać.

Warto uświadomić sobie fakt, że to my – jako istoty ludzkie – jesteśmy ową Jednią w każdym momencie naszego istnienia.

To cząstka nas, która w żaden sposób nie może zostać nam odebrana, nasz rdzeń, dzięki któremu możemy manifestować się w świecie, obecność, JAM JEST (nazwij sobie dowolnie).

Każdy odkrywa świat po swojemu i warto zapytać samego siebie, jaki jest cel tego, że pojawiliśmy się właśnie teraz na planecie.

Dlaczego właśnie W TAKIEJ FORMIE jest mi dane doświadczać siebie i świata, co mówi to o mnie.

Takie postawienie sprawy daje zaczątek poznania swoich talentów.

Talentów duszy, boskich darów.

Naszego energetycznego powołania i temperamentu.

Postawmy sobie przed oczami pewien idealistyczny obraz.

Oto nagle, w jednym momencie, wszyscy ludzie na planecie odkrywają swoje powołanie, rozumieją swoje talenty, otwierają serce i umysł.

fot.123rf.com

Okaże się wówczas, że różne cele są tożsame dla określonych grup istot ludzkich.

Każdy z nas jest tutaj w CELU, który jest dwojakiej natury.

Z jednej strony stymulujemy swój własny proces, z drugiej tworzymy świat, który jak najpiękniej wspomagał będzie ten proces.

Dzięki nam wzrasta również Ziemia – istota duchowa w innym, ewolucyjnym punkcie procesu.

To, co łączy nas jako istoty ludzkie, jest naszym emocjonalnym rdzeniem.

Wypływa on z Matki Ziemi w postaci jej energetycznej struktury, przeszywa nasze energetyczne ciała, dzięki czemu nasze emocje mogą manifestować się w rzeczywistości pod postacią prawa podobieństwa.

Jesteśmy również zdefiniowani, jako istoty pragnące wzrostu.

Pragniemy wzrostu w kierunku spełnienia i równowagi, ale scena doświadczeń Ziemi wymaga od nas najpierw, byśmy zintegrowali w sobie dualny biegun cienia.

Kiedy tego dokonamy, zaczynamy rozumieć, że każdy z nas podąża swoją własną drogą.

Absolutnie autorską.

Zaczynają w nas pojawiać się uczucia takie jak akceptacja, spokój, współczucie, wdzięczność, empatia, zrozumienie.

Widzimy świat w innych aspektach.

Odtąd nie próbujemy oceniać postępu, czy „poziomu” drugiego człowieka, ponieważ wiemy – sami to przeszliśmy – że każda indywidualna droga przeznaczona jest tylko i wyłącznie dla niego.

To jego święte prawo Istnienia i Wolnej Woli.

Wyrażamy szacunek dla decyzji innych, nawet jeśli widzimy poziom, z którego one wynikają.

Zaczynamy być świadomymi obserwatorami w służbie rozwoju.

Nasz indywidualizm jest najpiękniejszym darem dla nas.

Nieskończona jest przez nią bowiem mnogość dróg, prowadząca do odkrycia swojej istoty.

Tak naprawdę nasza przygoda doświadczenia nie kończy się nigdy, co również zaczynamy rozumieć na drodze wzrostu.

Dzięki tej różnorodności możemy doskonalić kolektyw, a przez to bezpośrednio nas samych.

Różnorodność tworzy niesamowite połączenia sprzężenia zwrotnego z rzeczywistością energetyczną Matki Ziemi.

Im więcej dróg wzrostu o innych energetycznych wzorcach, tym większe bogactwo w kolektywnej świadomości.

Dostrzeżemy to w pełni, kiedy – jako ludzkość – nauczymy się z niej korzystać.

Szanujmy siebie, wspierajmy siebie.

Jesteśmy bowiem braćmi i siostrami.

Czytaj także: WEDY SŁOWIAŃSKO-ARYJSKIE O PRAWACH RODZAJU I CZYSTOŚCI KRWI

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.