Synonimem sytuacji, która w tym momencie ma miejsce na naszej planecie, jest chaos. Chaos, którego doświadczamy codziennie, nawet go nie zauważając. To zaślepienie jest podstępną sztuczką, która została dosłownie wgrana w nasze umysły przez system, bazując na nieuświadomionym procesie integracji doświadczeń. Rok po roku,  byliśmy dosłownie urabiani. Skrzętnie zaplanowany model kształcenia ludzi, jako elementów większej, fikcyjnej całości, miał za zadanie wytworzyć z nas dosłownie agentów – jak w filmie Matriks, którzy na śmierć i życie bronić będą wgranego sztucznie obrazu. Należy szczerze przyznać, że udało się to dosyć dobrze.

Zastanówmy się przez moment, na ile jesteśmy, jako społeczeństwo, krytyczni, wobec otaczającego nas świata?

Dlaczego godzimy się zasadniczo na wszystko, co dzieje się wokół, nie próbując walczyć o lepszą wizję życia dla siebie, swojej rodziny?

Dlaczego wytworzyło się w nas egocentryczne wołanie, które każe nam na pierwszym miejscu zaspakajać swoje własne potrzeby, usuwając w cień wartości takie, jak dobro wspólne, czasem w ogóle nie biorąc pod uwagę osób nam najbliższych.

Jak to jest, że udajemy, że nie widzimy okrucieństwa i zła, które otacza nas zewsząd, manipulując i kłamiąc, że nie mamy na nie wpływu?

Zastanówmy się, czy dobrze jest nam tak, jak jest?

Czy takiej przyszłości chcemy dla naszych potomków? A może rzeczywiście, na głębokim, emocjonalnym, tym najintymniejszym dla nas poziomie, pragniemy spróbować inaczej.

Nie chodzi tutaj o wskrzeszanie buntów, chodzi o pracę u podstaw.

O samopoznanie.

Kiedy dasz sobie moment na oddech, pozwolisz na oderwanie się od szczurzej gonitwy za posiadaniem ciągle i wciąż coraz lepszej (oczywiście pozornie), własnej rzeczywistości, zauważysz być może iskrę, które w samym środku Twojego serca woła do Ciebie. Mówi: „To nie tak, nie tędy, daj sobie szansę”.

foto.123rf.com

Dosłownie, tak właśnie mówi.

Twoje połączenie z własną duszą i usłyszenie tego głosu jest dla Ciebie największą nagrodą, jaka może Cię spotkać.

Pozwala widzieć świat w nowych barwach, poszerza percepcję, rozszerza horyzonty, daje możliwość wejścia w miejsca, o których nigdy nie myślałeś, że mogą być dostępne.

Spójrzmy na ludzi sukcesu, którzy całe swoje życie poświęcili matriksowej “karierze”, spełnieniu w rzeczach „na zewnątrz”, gdzie kierowali swoją, jakże cenną, życiową energię.

Czy są w swoich ostatnich chwilach zadowoleni?

Jakie mają wnioski?

Steve Jobs w swoich ostatnich słowach przekazał jedną z największych mądrości dla współczesnych ludzi: „(…)Bóg stworzył nas w taki sposób, że możemy poczuć miłość w sercu każdego z nas.

Nie w złudzeniu zbudowanym na sławie czy pieniądzach, tak jak ja zrobiłem w moim życiu.

Nie mogę zabrać ich ze sobą. Mogę tylko zabrać ze sobą wspomnienia, które zostały wzmocnione przez miłość.

To jest prawdziwe bogactwo, które będzie za Tobą podążało, towarzyszyło Ci, dawało siłę i światło, aby przejść dalej. Miłość może podróżować tysiące mil, a więc życie nie ma granic. Przenieś się tam, gdzie chcesz być.

Dąż do zdobycia celów, które chcesz osiągnąć.

Wszystko jest w Twoim sercu i w Twoich rękach.(…)”

Pomyślmy na chwilę o wszechświecie, jako pięknym, tętniącym, organicznym, autentycznie żyjącym hologramie.

Pomyślmy o nim jak o samospełniającej się przepowiedni, filmie, kreowanym w czasie rzeczywistym, przez nieskończoną ilość aspektów świadomości, sterowanych z jednej Centrali, której zawiera się wszystko, co jest, rdzenia stworzenia, Boga, nazwij, jak chcesz.

Pomyśl sobie, spójrz na cud stworzenia, jego doskonałość.

Zatrzymaj się i popatrz na to, co dzieje się wokół Ciebie pod zupełnie innym kątem.

Traumą współczesnych ludzi, jest uwięzienie ich w katedrach własnych umysłów, nie rozumieją oni, kiedy mówi się do nich „otwórz serce, poczuj świat”, próbują zracjonalizować coś, co zupełnie umyka jakimkolwiek formom intelektualizacji.

Kiedy w swoim życiu, tutaj i teraz, dojdziesz do momentu, w którym rozpalisz boską iskrę w sobie, zrozumiesz, że to nie obiekt wiary jest istotny, ale sam akt.

Wiara jest, w istocie, uczuciem, motywacją serca, częścią Twojej intuicji, która popcha Cię w kierunku, który w największej kompatybilności będzie odpowiadał boskiemu planowi dla Ciebie.

Zatrzymaj się, spójrz na świat oczami dziecka. Daj sobie szansę oderwać się od pędu systemowego kołowrotka.

Nie każda zmiana musi być podyktowana cierpieniem i choć wielu współczesnych ludzi w ogóle nie rozumie tej prostej prawdy, tak w istocie jest.

Popatrz na ptaki, szybujące po niebie, na rokroczne procesy pór roku, niesamowitą naturę, która odradza się w energii kreacji. Spójrz na rzeczy wokół i spróbuj skupić się na tych, na których w codziennym biegu nie skupiasz się wcale.

Pomyśl nad autentycznym geniuszem swojego własnego ciała. Pomyśl o nim, jako o zaplanowanym, biologicznym urządzeniu, które w totalnie niezrozumiały sposób indukuje w każdej sekundzie septyliony procesów na wszelkich możliwych poziomach, duchowych, energetycznych i fizycznych.

foto.123rf.com

O samej fizycznej płaszczyźnie, w której w każdym, jednym momencie Twojego życia, miliardy komórek dbają o to, by utrzymać Cię i Twoją duszę w jak najlepszym zdrowiu.

Niezliczona ilość reakcji chemicznych, cała paleta pierwiastków, nie mówiąc już o ilości atomów w Twoim ciele, które z jakiegoś powodu stworzyły coś, co możesz teraz interpretować i utożsamiać, jako ja. Człowiek.

Spójrz na to wszystko i zastanów się: czy naprawdę chodzi o to, by co miesiąc płacić rachunki? Iść do pracy, zarobić pieniądze, pośmiać się ze znajomymi przy piwie i pogadać o pierdołach?

Traktując scenę życia, jako ogromną piaskownicę, oczywiście, mamy nieskończoną ilość opcji do wyboru i nic w tym złego, jeśli ktoś przeżyje swoje życie, w ogóle nie myśląc o tym, że cokolwiek może istnieć pod warstwą systemowej struktury, taka widocznie jego rola.

Jednak Ty, który zdajesz się widzieć i czuć, schodzić w miejsca, o których system nie mówi, masz szansę odnaleźć się w sobie, nie odrzucając (a na pewno nie od razu), całego doświadczenia systemu, całej tej fikcyjnej kabały. To wynika z mądrości, a ona z kolei z doświadczenia.

Masz szansę zastanowić się, czy reguły gry, w której codziennie uczestniczysz, są rzeczywiście ustalone, byś mógł rozwijać się w każdej, możliwej dla siebie płaszczyźnie.

Nikt za Ciebie nie odkryje Twojego świata. Nie lękaj się nieznanego.

Lęk, to największe kłamstwo matriksa.

Jest po prostu brakiem miłości.

Namaste

⇒ Czytaj także: Emocjonalne Kaleki

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.