Koronawirus. Od lutego uczestniczymy w kolejnych aktach spektaklu. Jeśli masz w sobie trochę krytycyzmu, wiesz już, że absolutnie żadna decyzja rządu w tym momencie nie jest podejmowana w dobrej dla nas intencji. To ciekawe, móc obserwować cały ten cyrk i móc zachować dystans.

Tak samo ciekawe, jak i trudne, bo wielu z nas za sprawą wszechobecnych obostrzeń traci wiele, czasem nawet dobytek całego życia.

Ludzie masowo zamykają firmy, boją się o przyszłość, to zupełnie naturalna reakcja. Mamieni jesteśmy propagandą na każdym kroku.

Minister zdrowia przeczy sam sobie, początkowo twierdząc, że maseczki w niczym nie pomagają, a później wydając rozporządzenie o przymusie ich noszenia w przestrzeni publicznej.

Jeśli nie wiadomo, o co chodzi, prawie zawsze chodzi o pieniądze.

Tak czy inaczej, idiotyzmy i paranoiczne decyzje naszego wspaniałego obozu rządzącego przysparzają o ból głowy i można odnieść wrażenie, że to czysta schizofrenia.

To w ogóle jest temat na osobny materiał – wytknąć punkt po punkcie działania rządu na szkodę obywateli.

Nie trzeba być wielkim myślicielem i filozofem, by wydedukować jasny plan włodarzy naszego kraju (z resztą nie tylko).

Sam minister zdrowia wspomniał przecież (na ten moment ocenić to można jako gigantyczny wykrok), że koronawirus będzie z nami co najmniej osiemnaście miesięcy i że skończy się, dopiero kiedy WSZYSCY SIĘ ZASZCZEPIMY.

Powrót do przestrzeni publicznej będzie możliwy jedynie w wypadku uzyskania odpowiedniego certyfikatu, najlepiej elektronicznego. Podskórnego. Albo w ogóle, dla ułatwienia, znajdującego się w samej szczepionce – po co nosić przy sobie jakieś plastikowe karty.

W sklepach i na stacjach benzynowych będą znajdowały się urządzenia, rozpoznaje czy jesteśmy zaszczepieni, czy nie.

W tym drugim przypadku zawiadamiane będą odpowiednie służby.

Czytelniku, to nie science-fiction. To REALNE plany.

Z nieukrywanym szczęściem obserwować można zwiększającą się świadomość ludzi na świecie.

Nie będzie przesadą stwierdzenie, że sytuacja, w jakiej się znaleźliśmy, jest dla nas swoistym katalizatorem przebudzenia.

Wiele osób (również ze świata mediów, celebrytów, osób znanych w mediach społecznościowych), podaje w wątpliwość działania rządu i chwała im za to.

Reżimowy internet szybko reaguje na ten rozprzestrzeniający się nachalnie “wirus” świadomości i konta tych osób na przeróżnych platformach są banowane i cenzurowane.

Nie przypomina Wam to czegoś?

Czy w konstytucji nie mamy czasem zapisanego prawa do wolności słowa?

To prawo, jak i szereg innych jest dziś łamane i gwałcone.

Często używam analogii do gotującej się żaby, ale jest ona w tej sytuacji niezmiernie trafiona.

Można odnieść wrażenie, że od lat przygotowywano nas do operacji, jaka dzieje się dziś na naszych oczach.

Testowano to już wcześniej, w różnych skalach i częściach świata, nigdy jednak nie zdecydowano się na operację w takiej skali.

Trudno tak naprawdę prognozować działania istot i osób, odpowiedzialnych za tą fikcyjną epidemię.

Dziwić może tupet i bezczelność, z jaką krok po kroku realizuje się plan działań.

Zastanów się na przykład, czy zeszłoroczny Event 201 i symulacja epidemii – a jakże – koronawirusa, w której udział brała cała śmietanka dzisiejszego zamieszania, jest przejawem pychy, czy ignorancji?

Nie da się ukryć, że prowokatorzy  epidemii albo są tak ślepo przekonani o ostatecznej skuteczności swojego planu, że niektóre z jego elementów podają nam na tacy z założeniem, że nie połączymy kropek, albo zakładają, że nigdy nie będziemy mieli okazji, aby ich rozliczyć za cały ten cyrk.

Albo jest tutaj jeszcze grubsza intryga. Koń trojański w koniu trojańskim.

Patrzymy na coś, co rzeczywiście nie ma żadnego znaczenia, a wszyscy gracze, włączając w to choćby Gatesa, który już teraz wypowiada się o świecie w sposób tak autorytatywny, jakby stanowił on jego własność, są jedynie pionkami w rozgrywce arcymistrzów – producentów tego spektaklu.

Pionkami, wśród których po zrealizowaniu rzeczywistej agendy, zostanie rozdane to, co zostało jeszcze do rozdania.

Ostateczna wizja na podstawie tych przypuszczeń, zupełnie nie napawa optymizmem.

To oczywiście jedynie koncepcja, jednak bazująca na istniejących faktach.

Historia uczy nas, w jaki sposób łączyć kropki, jak postępują światowe rządy, aby w imię naszego własnego dobra powoli zaciskać pasa i ograniczać nasze podstawowe swobody.

Nie po to media głównego ścieku maminą nas ochoczo propagandowymi śmieciami, byśmy byli na bieżąco poinformowani, o nie.

Mamy się bać, mamy żyć w lęku i łykać jak młode pelikany kolejne, cudowne, rządowe propozycje ratunku.

Złotego Gówniaka w kategorii pranie mózgu, wygrywa reportaż TVP, tłumaczący pojawienie się Kaczyńskiego z obstawą na grobie swojej matki, podczas gdy zwykli obywatele mają na to blachę.

Dla zdroworozsądkowego człowieka ton, w jakim został skrojony ten materiał: TVN oczernia dzielnego prezesa Kaczyńskiego, który podczas szalejącej pandemii odwiedził na cmentarzu swoją matkę, jest genialnym przykładem totalnej propagandy i manipulacji.

(koniec części pierwszej)

⇒ Czytaj także część 2

♦ Zareklamuj światu swoją działalność, produkty, miejsce, wydarzenie itd. – dodaj ogłoszenie KLIK

♦ Odkrywaj zakryte z nami, wspieraj rozwój portalu KLIK

♦ Współpraca reklamowa na portalu [email protected]

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.