MGTOW to skrót od Men Going Their Own Way, czyli Mężczyźni Wybierający Własną Drogę. Na całym świecie jest ich kilkadziesiąt tysięcy. Nienawidzą feminizmu, nienawidzą kobiet. Uważają, że kobieta to samo zło, wręcz diabelskie wcielenie, które zostało zaprogramowane tak, aby zrujnować mężczyźnie życie. Dlatego też rezygnują z randek, małżeństwa, życia rodzinnego, a czasami i z seksu.

Członkowie MGTOW

MGTOW to pochodzący z internetu ruch społeczny, który na nowo odkrył raczej stare stanowisko wobec niekończącego się konfliktu między płciami.

Jego członkowie komunikują się ze sobą prawie całkowicie online.

Filozofia ta ma swoje początki w pierwszej dekadzie XXI wieku, ale dopiero teraz rozwinęła się na dobre za sprawą strony internetowej, grupy na Facebooku i popularnego serwisu internetowego Reddit.

Mężczyźni, którzy idą własną drogą, wybierają życie bez kobiet.

Dlaczego?

Dlatego, że ich zdaniem system zniszczył kobiecą wartość.

Nienawiść do kobiet

Według przedstawicieli ruchu MGTOW kobiety zostały zaprogramowane tak, aby zrujnować mężczyźnie życie.

Przez młode lata chcą zwabić jak najwięcej złych facetów, traktując ich jak trofea, a kiedy stają się pożądane, porzucają niegrzecznych chłopców i chcą osiąść w ciepłym domku z dobrym człowiekiem.

Małżeństwo jest jednak dla takiego mężczyzny pułapką, w którą kobieta chwyta swojego mężczyznę, a potem ma go w garści przez wszystkie przysługujące jej prawa rozwodowe.

MGTOW.jpg
foto.123rf.com

Mężczyźni wybierający własną drogę całą winę za taką sytuację zrzucają na obecny w krajach zachodnich postęp technologiczny, niekorzystne działania polityczne i feminizm, które dają kobiecie prawo uważać się za samowystarczalną i lepszą jednostkę.

Ich zdaniem cały ten feminizm jest schronieniem dla seksualnej niewydolności kobiety, które są uciążliwe, kapryśne, wymagające, żądające i na ogół nie do życia.

Mężczyźni, którzy zdecydowali się nie uczestniczyć w relacjach z kobietami, mówią, że takie decyzje podjęli ze względu na ryzyko późniejszych problemów w sądach rodzinnych, z obawy przez fałszywymi zarzutami o gwałty i przez wszelkie oszczerstwa rzucane przez feministki w stronę mężczyzn.

Różne etapy MGTOW

Mężczyzna, który „wybierze własną drogę” nie może od razu ogłosić, że jest „wyznawcą” MGTOW, ponieważ cała filozofia ma kilka etapów/poziomów.

Poziom 0 – świadomość sytuacyjna – mężczyzna przyjmuje ideę, że równość płci jest kłamstwem i propagandą.

Poziom 1 – odrzucenie długotrwałych związków – mężczyzna odrzuca długotrwałe relacje, kończy długi związek, odchodzi od żony, ale nadal uczestniczy w krótkotrwałych relacjach i jednorazowych spotkaniach seksualnych.

Poziom 2 – odrzucenie relacji krótkoterminowych – mężczyzna kończy z krótkotrwałymi związkami, jednorazowymi relacjami i seksualnymi spotkaniami. Nie uprawia seksu i rezygnuje z życia seksualnego z kobietami głównie z powodu obawy przed fałszywymi oskarżeniami o gwałty i z nieufności wobec kobiet stosujących seks jako sposób na dotarcie do męskiego portfela.

Poziom 3 – walka gospodarcza – na tym etapie mężczyzna odmawia zarabiania więcej pieniędzy, niż jest mu potrzebne do przeżycia. Uważa rząd za tyranię i próbuje aktywnie pozyskiwać pieniądze od państwa.

Poziom 4 – odejście ze społeczeństw – ostatecznie członek MGTOW nie chce wchodzić w żadne interakcje ze społeczeństwem, uważając się za człowieka samowystarczalnego i samotnie idącego własną drogą.

„Męski feminizm”

Czy traktowanie kobiet jako źródła wszystkich nieszczęść jest czymś zasadnym?

NIE!

Tak jak nie jest normalny skrajny ruch feministyczny, który jest nastawiony na destrukcję rodzin, tak i nie jest normalna filozofia wyznawana przez MGTOW.

Jakby nie patrzeć to taki trochę „męski feminizm”.

Mężczyzna, który ma iść własną drogą, owszem może nią iść i niech nią idzie, ale w innym jej wymiarze.

Niech idzie tą drogą, gdy wkroczy w okres pełnoletności i zamiast oglądać się na to, że mama ugotuje, upierze, uprasuje, poda pod nos, wrzuci trochę grosza do portfela, a na końcu jak będzie potrzeba, wyciągnie z tarapatów, niech idzie na swoje, niech zadba o tę własną drogę.

Czy narzekanie na to, że kobieta „poleciała na kasę” jest zasadne?

No cóż, skoro wybrałeś jędrne pośladki i biust na wierzchu za cenę regularnego, dzikiego seksu, a twoja partnerka już na początkowym etapie znajomości nie miała do powiedzenia nic ciekawego oprócz najnowszych info z serwisu plotkarskiego o gwiazdach, to nie dziw się, że poleciała na to, czym jej szpanowałeś, bo sam jej na to pozwoliłeś.

użalając-mężczyzna.jpg
foto.123rf.com

Czy mężczyzna, który wybiera własną drogę, ma prawo do użalania się nad własnym losem?

Czy traktowanie kobiet jako źródła wszystkich nieszczęść jest wyrazem męskości?!

Jeżeli wybierasz własną drogę, ale po tym, jak się pokłóciłeś z partnerką, biegniesz wypłakać się w rękaw mamusi, zamiast rozwiązać problem, to wiedz, że mężczyzną nie jesteś.

Każdy ma prawo do słabości, każdy ma prawo do wolności, ale słabość i wolność to właśnie miłość i umiejętność bycia razem.

Miłość = wolność

Ani odrzucanie kobiet przez mężczyzn, ani odrzucanie mężczyzn przez kobiety nie jest dobrą drogą.

Feminizm i MGTOW to czysty sposób na odciąganie nas od miłości i zniszczenia najważniejszej jednostki w społeczeństwie, jaką jest rodzina.

Mężczyzna może być dobry lub zły, chamski lub „do rany przyłóż”.

Kobieta może być dobra lub zła, wredna lub urocza.

Wspólnie można stworzyć albo świetny związek, albo coś, czego później będzie się żałować, ale zawsze powodzenie lub niepowodzenie tej sytuacji będzie zależeć od DWÓCH OSÓB.

Nie tylko od niej, nie tylko od niego, ale od nich razem.

Po nieudanej relacji nie można generalizować, choćby nie wiem, jak destrukcyjny okazał się to związek i choćbyśmy nie wiem, jak bardzo znienawidzili drugą stronę.

Nie możemy przez pryzmat jednej kobiety, czy jednego mężczyzny patrzeć na całą resztę świata.

Nie możemy odcinać się od przeciwnej płci, nie możemy rezygnować ze szczęścia bycia razem dla jakiejś ideologii.

Miłość to właśnie wolność.

To umiejętność dawania sobie wolności i możliwości poznawania siebie nawzajem, odkrywania innej rzeczywistości i wreszcie uzupełniania brakujących elementów.

Kobieta i mężczyzna to kompatybilność, to dwa żywioły, które łączą się w jedną całość.

I chociaż poznawanie nowego oraz odkrywanie nieznanych zakamarków naszych dusz jest trudne i czasami bolesne to jednak warto.

Niech obraz jednego osobnika / osobniczki was nie zniechęca i nie skłania do podejmowania drastycznego wstępowania w chore ideologie.

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.