Cywilizacja – planowana dezinformacja? Koło obłędu naszego świata jest z każdym rokiem większe i cięższe, a dezinformacja zatacza w społeczeństwie coraz szersze kręgi. Normalizacja wszelkiej maści wynaturzeń, osiągnęła astronomiczny poziom, a dzięki niej znieczulenie na oczywiste dysfunkcje jest powszechne i naturalne.

Dość tu wymieniać pornografię, prostytucję, trendy gender i LGBT (nie mylić z tolerancją), wszechobecną przemoc, agresję i ogólny moralny upadek, przedstawiany nam przez media.

Wartości ludzkie jak miłość, współczucie, empatia i akceptacja stały się puste jak wydmuszki i prawie nikt nie pamięta ich rdzennych znaczeń.

Przykłady upadku systemu można mnożyć – zupełnie nie przesadzając – w miliony, na każdym szczeblu, od szczepienia noworodków do światowej finansjery.

Znamy to z naszego życia.

To nasza codzienność i ten fakt stanowi najstraszniejszą część obrazu.

Okazuje się bowiem, że manipulacja do szpiku przesiąknęła nasze życie, wobec czego nie mamy absolutnie żadnego punktu odniesienia i przestaliśmy reagować!

Bierzemy to, co jest, nie zadajemy pytań, a trendy, napędzające koniunkturę, łykamy jak młode pelikany.

Istotom, czerpiącym korzyści z obecnego stanu rzeczy, stojącym na szczycie tej chorej piramidy zależy, by utrzymywać wszystko bez zmian (wstaw sobie powody, zależne od idei, w które wierzysz) i są one gotowe zrobić bardzo wiele, by generować u ludzi w jak największą nieświadomość.

Z perspektywy globalnej, kiedy potraktujemy ludzkość jak pewną ciągłość, płynącą przez doświadczenie, próbuje się skierować nas jak najmocniej w kierunku zapomnienia i oddzielenia od swojego źródła.

W praktyce – na szczęście – system zaczyna zapadać się pod swoim ciężarem i powoli zjada własny ogon.

Narzędzia, jak pieniądz, czy internet – w zamyśle mające służyć kontroli populacji – stają się mieczem obosiecznym, w którym ostrze buntu przeciw systemowej grze jest coraz większe i cięcia nim tworzą coraz obszerniejsze dziury w obrazie malowanym na systemowym płótnie.

Nie da się już utrzymać w ryzach tego, co utrzymywać dało się przez stulecia.

Bańka pęka na naszych oczach i nasza rola w tym jest prawdopodobnie rolą naszego życia.

Aktualne czasy są niezwykłe, a ich niezwykłość wynika poniekąd z intelektualnej interpretacji – ludzkiej wyobraźni – która w tym momencie historii jest naszym cudownym sprzymierzeńcem.

Szerokość pasma komunikacji między nami ma skalę globalną, przeszywa każdy już chyba aspekt funkcjonowania, dzięki czemu wzrastamy wspólnie, będąc w różnych miejscach planety.

Wyobraźnia jest pobudzana na każdym kroku i nie jest już zaprzęgana jedynie do wytwarzania katastroficznych wizji przyszłości.

Jako jednostki, widzimy ją teraz niejednokrotnie w świetlanych barwach, rzesze ludzi umiejscawiają swoją wiarę w możliwości otwierania się nowych linii czasowych i to jest, zaiste, piękne.

Jako istoty ludzkie, na poziomie indywidualnym i całościowym, przypominamy sobie naszą moc i na razie nieśmiało, ale sukcesywnie, zmienia się nasze patrzenie na rzeczywistość w ogóle.

Nie jesteśmy już uwięzieni w pojęciach czasoprzestrzeni, jako w pewnym sensie nienaruszalnej stałej, a zaczynamy pojmować Wszechświat z poziomu kwantowej jedni.

Ta odmiana sprawia, że możemy spojrzeć pod innym kątem na rzeczywistość, której doświadczamy tutaj i teraz.

Można powiedzieć, że cywilizacja leci na łeb na szyję i że niektóre sprawy zaszły już za daleko i są po prostu przegrane.

Można myśleć o niej jak o eskalacji zła.

Można skupiać się na oczywistych krzywdach, które wyrządza ona planecie, społeczeństwu, ludziom.

O tragediach, które dzieją się na naszych oczach i stały się w tej rzeczywistości czymś normalnym.

Możemy doszukiwać się celu, powodu takiego obrazu świata, szukać winnych, zgłębiać i rozkładać na czynniki pierwsze gry emocjonalne na różnych poziomach funkcjonowania, próbować wyjaśnić, dlaczego jest tak, kiedy mogłoby być inaczej.

Na koniec, możemy zaangażować się w jakieś zewnętrzne działania, mające na celu naprawę globalnej sytuacji, bądź czegokolwiek „na zewnątrz”, pożytkując na to resztę energii, z której i tak ograbiani jesteśmy codziennie.

Możemy również uznać, że świat wygląda właśnie tak, jak wygląda, bo tak musi być, tak został zaplanowany i jest to doskonałe.

Wychodząc z tym założeniem, wkraczamy na drogę zupełnie innej perspektywy w spojrzeniu na siebie, ludzi dookoła i ogólnej sytuacji na planecie.

Kiedy zrozumiemy, że społeczeństwo składa się z jednostek i obecny jego obraz wynika tylko i wyłącznie z decyzji pojedynczych osób, które mają swoje osobiste, często nieczyste intencje, zrozumiemy, że za obecny stan rzeczy odpowiedzialni jesteśmy wszyscy.

Kiedy zaczniesz traktować rzeczywistość wokół siebie, jako autentyczne odbicie procesów, zachodzących w Tobie, pozwolisz ujrzeć sobie siebie w innych ludziach.

Zobaczysz, że to, co najmocniej Cię w nich irytuje, stanowi największą prawdę o Tobie samym.

Rzeczy, których się boisz, są Twoimi trampolinami wzrostu. 

Nabierz pewności, że Twój lęk został Ci wkodowany i nie ma nic wspólnego z Twoją autentyczną, ludzką naturą.

Ucz się, że wszechświat w swojej doskonałości sprzyja postawom odważnym i pewnym.

Potraktuj swoje życie jak cud, a wtedy dostrzeżesz pełnię możliwości, które ukryte są w tym – zmierzającym do upadku (o, zgrozo) – świecie.

Pięknego wzrostu dla Was i cudownych odkryć.

Czytaj także: SKOK KWANTOWY EWOLUCJI RASY LUDZKIEJ – NADCHODZI WIELKA PRZEMIANA

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.