Scena gry, która się rozgrywa wokół nas to nasza Ziemia. Trzeba jednak zauważyć, że nie jesteśmy zbyt dobrzy dla swojej matuli. Nasza cywilizacja rozrasta się w jej obrębie, jak rak w ludzkim ciele i nie jest to w żadnym wypadku porównanie na wyrost. Jeśli spojrzymy na powierzchnię naszej planety z przestrzeni kosmicznej, satelitarny obraz wielkich miast podobny jest do ropiejących ran na jej ciele.

Do granic eksploatujemy jej złoża, które w żadnym wypadku nie zostały przez naturę stworzone w tym celu, to tylko człowiek upodobał sobie wątpliwy kierunek rozwoju w czerpaniu energii z procesu spalania.

Niszczenie ekosystemu, zatruwanie rzek i mórz, cały obraz degradacji naturalnego porządku w perfekcyjnej, delikatnej tkance istnienia.

Dodatkowo wszystkie teorie spiskowe, które stanowią potencjalną prawdę, jak celowe opryski, zamglone niebo, chemtrails, genetyczne modyfikacje zwierząt, roślin, celowe zatruwanie wody i żywności.

Wszystko to prowadzi do konkluzji, że w obliczu cywilizacyjnego postępu (jak go szumnie nazywają czołowi propagandyści), jesteśmy raczej cywilizacją upadającą, aniżeli rozwijającą się.

Nic bardziej mylnego, w ostatnich latach na własne oczy możemy zobaczyć coraz śmielsze i mniej zawoalowane sposoby panicznego wręcz utrzymania kierunku, w którym idzie ludzkość.

Można odnieść czasem wrażenie, że to ostatnie podrygi konającego i będzie to porównanie nie tyle obrazowe, ile po prostu celne.

Jakiś etap w życiu naszej ukochanej Matki, a przez to i etap naszych własnych żyć, kończy się, na naszych oczach.

To z tego powodu tak zwane zło dosłownie wylewa się teraz z każdego zakamarka systemowej egzystencji, próbując jeszcze ostatni raz zaistnieć i zabrać z sobą jak najwięcej energii ludzkiej.

Niepewność i dezinformacja, której codziennie jesteśmy poddawani, generuje tak niewyobrażalne pokłady lęku i strachu, że trudno w ogóle ogarnąć to myślą i o to właśnie chodzi “rządzącym”.

foto.123rf.com

Mamy się bać!

Mamy być zamknięci w niepewności o przyszłość.

Napędzać koniunkturę, nie pytać, złościć się gniewać i krzyczeć, wyładowywać siebie w najbardziej możliwy ekspresyjny sposób, generując przy tym jak najwięcej energii.

Dość mocno pocieszającym, w obliczu tego jest, że decyzja o tym, taki obraz świata dobiega końca, zapadła niejako bez naszego udziału.

Idea jest taka: Ziemia jest istotą, żywą i suwerenną. Istotą duchową, czującą.

Można ją nazwać, w stosunku człowieka, bytem na innym poziomie ewolucyjnym, fraktalnym.

Pod względem energetyki jest tożsama z nami, natomiast w świecie materialnym jej manifestacja jest zupełnie inna od naszej, ponieważ jej rola jest zupełnie inna.

Ziemia posiada, tak jak człowiek, pole elektromagnetyczne w postaci podwójnego torusa, które stanowi niejako energetyczny nośnik dla pierwszych czterech poziomów istnienia, trzech fizycznych i astralnego.

Do poziomu piątego i wyżej, dostęp dla niej i dla nas, jako składowych jej pola, został zamknięty za sprawą „ciemnych sił”, których działanie w rzeczywistości wynika tak naprawdę jedynie z pewnej umowy na doświadczenie, zawartej pomiędzy samą Ziemią, a Bogiem.

Tak naprawdę, jakkolwiek to nie brzmi, okres przejścia w „wyższe poziomy świadomości” został dla nas zaplanowany, odgrywamy jedynie na podstawie prawa wolnej woli scenariusz, który w energetycznej i duchowej przestrzeni Boga został już odegrany.

Tak funkcjonuje rzeczywistość.

Posiadając w sobie wszystkie możliwe warianty rozwoju, poprzez nasze doświadczenie, wzrastające Centrum identyfikuje optymalną ścieżkę i to jest najpiękniejszy przejaw Boga.

Nasze życie.

Życie planety.

Ziemia również cierpi, odczuwa emocje, w swoim życiu, dzięki poczynaniom ludzi, cierpiała całe tysiąclecia i kilkukrotnie stawała już w obliczu potencjalnego przejścia do „wyższego wymiaru”, która to możliwość – jak wszystko we Wszechświecie – pojawia się cyklicznie.

Majowie wyliczyli, że dla naszego świata, tak zwany „portal przejścia” poziomu kolektywnego, czyli duszy planety, otwiera się co około 26000 lat.

Jednak dzięki różnym wpływom i – ostatecznie – na mocy decyzji samej Ziemi, przejścia te nie wydarzyły się.

Okno, o którym mowa, dzisiaj jest dla Ziemi otwarte, a proces przejścia już się rozpoczął, jest nieunikniony, bo taka była decyzja Ziemi.

foto.123rf.com

Ziemia podlega procesowi ewolucyjnemu, dokładnie tak, jak my.

W idei reinkarnacji i karmy można stwierdzić, że po prostu „przerobiła” wszystko na to wcielenie i podąża dalej, a my – jeśli tylko chcemy – możemy podążać z nią.

To jest właśnie tak zwany skok kwantowy świadomości, szeroko opisywany w dzisiejszych czasach.

Mamy, jako istoty ludzkie, autentyczną możliwość ewolucyjnego przeskoku i to nie za sprawą jakichś niesamowitych wydarzeń, ale wynikających z praw wszechświata.

Proces przejścia stanowi jedną z najpiękniejszych form energii we Wszechświecie i my – jako ludzie – i Ziemia, jako Istota Wyższa, jesteśmy wspierani w tym przez naszych duchowych przewodników wewnątrz nas i z innych, zewnętrznych światów.

To piękne wydarzenie w skali całej Galaktyki.

Jako istoty ludzkie, stanowimy dosłownie komórki organizmu Ziemi, tak samo, jak w naszym ciele istnieją miliardy komórek.

Wszystkie posiadają swoje, identyczne w strukturze, toryczne pola elektromagnetyczne, których sumą jesteśmy my sami.

Tak samo Ziemia, oprócz swojego własnego centrum, posiada w swojej strukturze energetycznej nasze własne pola.

Poprzez nie, a więc dosłownie – poprzez to, w jaki sposób przeżywamy swoje życie, jakie emocje generujemy, jak reagujemy, jaką mamy ŚWIADOMOŚĆ samych siebie – wpływamy na globalne pole. Kolektywną świadomość.

O tym nie przeczytasz w gazetach i nie usłyszysz w telewizji.

Wszechświat zaplanował dla nas – ludzi – piękną wędrówkę w odkrywaniu świętego Graala – wewnętrznej prawdy.

Jeśli to dla Ciebie pomocne, zaczerpnij wiedzę z tego tekstu, być może wyindukuje on w Tobie Twoje własne wnioski.

Z miłością.

Czytaj także: GOTOWOŚĆ ZMIANY – CZY JESTEŚ NA NIĄ OTWARTY?

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.