Cel istnienia – co nim jest? Jedną z największych krzywd, którą wymierzyć można przeciwko człowiekowi, jest odebranie mu jego wolnej woli. Świat, w którym żyjemy, robi to w białych rękawiczkach. Podstępnie, podprogowo, doprowadza do sytuacji, w których sami zaczynamy bronić swoich oprawców w obawie przed utraceniem poczucia bezpieczeństwa, czy pozornej stabilności…

Wielka w tym rola pieniądza, mediów, systemu szkolnictwa i normalizacji, a w pewnym sensie i promocji wynaturzeń takich jak prostytucja, pornografia, hazard, narkomania – można wymieniać bez końca.

Nie do podważenia jest wpływ religii, dogmatyzującej świat, mówiącej o sprawach jak śmierć, czy życie wieczne w kategoriach oczywistości, jakby rzeczywiście nimi były.

Te wszystkie wypadkowe tworzą zakłamany obraz, w którym celem istnienia jest… no właśnie co?

Śmierć?

System nie powie Ci tego wprost.

Nie powie Ci, że istniejesz tylko po to, żeby napędzić koniunkturę, że świat opiera się na miliardach takich jak Ty trybów.

Nie powie Ci również, że dla niego jesteś tylko kolejnym generatorem energii, którego bez kłopotu można z niej ograbić.

Ukrywany jest fakt, że wszelkie instytucje mają na celu jedynie utrzymanie Twojej nieświadomości w punkcie, z którego możesz być kontrolowany strachem, lękiem i wiecznym poczuciem, że coś musisz.

Jeśli spojrzysz uczciwie na to, w jaki sposób działa ogromna korpo-maszyna naszej tak zwanej cywilizacji, zdasz sobie sprawę, że jest ona niczym innym jak wynaturzeniem idei człowieczeństwa.

Wszystko, każdy jej element stoi dosłownie na głowie.

Na całe szczęście, oprócz obrazu ogólnego, który jesteśmy w stanie zobaczyć dopiero w momencie, kiedy nabędziemy gotowość, by wyjść z zaklętego kręgu systemowego biegu, istnieją również obrazy mniejszych skal.

foto.123rf.com

Tutaj już dostrzegamy iskierki nadziei.

To swoiste centra, w których ludzie zbierają się, by rozmawiać o rzeczach ważnych dla siebie.

Na całe szczęście jest ich coraz więcej i rozsiane są po całym świecie.

W tym przypadku nie chodzi o to, by mówić o jakieś konkretnej idei, czy celu, w jakim ludzie zbierają się i debatują, czy podejmują działania.

Chodzi o fakt, że ludzie zaczynają dostrzegać, że w życiu chodzi o coś więcej…

O coś, co celowo się przed nimi ukrywa.

Kontrola ludzkości na poziomie najniższych wibracji – potrzeb, instynktów, emocji strachu i lęku – jest niczym przy rzeczywistej potędze człowieka.

Zdając sobie z tego sprawę, zgłębiając i odkrywając, z czego pochodzimy i jaka jest nasz prawdziwa rola, dostrzegamy, że cel istnienia zupełnie i absolutnie rozmija się z tym, co proponowano nam od samego początku.

System próbuje zagłuszyć nasz głód i pragnienie odkrywania problemami dnia codziennego.

Dopóki jesteśmy zaangażowani w jego działanie i niejako wspieramy je z poziomu świadomości, dopóty udaje mu się to.

Sztuką, odwagą i prawdziwym darem jest zmiana perspektywy i rozpoczęcie poszukiwań na własną rękę.

Okazuje się wtedy, że cel istnienia nie ma nic wspólnego z zabezpieczeniem systemowego bytu.

Oczywiście – zmieniając perspektywę – nie wychodzimy z systemu, nadal jesteśmy jego częścią, ale wtedy zaspokojenie tej potrzeby odbywa się z zupełnie innego poziomu.

Wiele z mechanizmów współczesnego społeczeństwa okazuje się być jedynie pewnego rodzaju układem, wynikającym z natury samego doświadczenia na tej planecie.

Uświadomienie sobie tego zmienia perspektywę i pozwala nam uwolnić się od lęku, że jeśli – jak inni – nie będziemy w grze uczestniczyć, stanie się coś złego.

W tym momencie, jeśli chodzi o kolektyw, największą misją dla nas – przebudzających się – jest uświadamianie ludziom, którzy jeszcze tego nie widzą, że cel życia znajduje się gdzieś poza ich ograniczoną perspektywą.

To ważne w ogólnym wzroście, by jak najwięcej jednostek rozpoczęło poszukiwania na własną rękę.

Niesie to ogrom korzyści.

Stymulując rozwój ogółu, wzrastamy również my sami, co z kolei odbija się znów w rzeczywistości – sprzężenie zwrotne.

Cel istnienia jest różny dla każdego z nas.

Można ująć, że to po prostu poszukiwanie własnej ścieżki.

W samorozwoju jest punkt, w którym uświadamiamy sobie, że poprzez swoje działanie mamy realny wpływ jedynie na zmianę samego siebie, co z kolei indukuje zmiany w świecie.

Nie ma innej drogi.

Cel wzrostu jest tak naprawdę odkrywaniem swojej drogi wzrostu właśnie.

Naturalnym procesem jest, że po odrzuceniu wszystkich systemowych, karmicznych, czy innych ideologicznych uwarunkowań, które zebraliśmy ze świata w procesie doświadczenia, wyłania się prawda, że w istocie pytanie o CEL istnienia, jako o coś, do czego się dąży i coś, co może zostać w jakikolwiek sposób osiągnięte, jest błędem w założeniu.

Cel przestaje być stałą, a staje się drogą.

Celem staje się kroczenie ścieżką odkrywania swojej istoty. Boskiej istoty.

W momencie, kiedy obieramy swoją drogę za cel i puszczamy lejce, zaczynają się dziać cuda.

Odtąd bez oporu przyjmujemy to, co przynosi życie.

Z zaufaniem patrzymy na ludzi i sytuacje, w których uczestniczymy, jesteśmy gotowi uczyć się z nich prawdy o sobie.

Zauważamy, że… świat tak naprawdę w ogóle się nie zmienił. To my się zmieniamy.

Pięknego dnia!

Czytaj także: GDZIE SZUKAĆ SENSU ŻYCIA?

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.