Dlaczego na świecie są wojny? Większość osób w odpowiedzi na to pytanie odniesie się do politycznych i ekonomicznych powodów. Bo granice, bo suwerenność, bo wpływy. Tak naprawdę, myśląc z poziomu informacji, które są w ogólnym obiegu publicznym, zauważyć można, że rozgrywki polityczne są jedynie wierzchołkiem góry lodowej.

Wnikliwie badając temat, zejdziemy poziom głębiej, na którym okaże się, że w dużej części wojna sama w sobie napędza koniunkturę, że komuś bardzo zależy na tym, żeby świat nie żył w pokoju.

Aby rozjaśnić ten fakt, warto napomknąć, że istnieją na świecie korporacje, których nazwy przeciętnemu człowiekowi nic nie mówią, a które dostarczają broń dla obu stron konfliktu.

Są to w istocie korporacje z wpływami sięgającymi o wiele głębiej i dalej w strukturze systemowej siatki niż pozorni decydenci, wielkie firmy, wystawione tak naprawdę opinii publicznej, aby miała się ona czym zająć – dosłownie.

Kiedy uświadomimy sobie fakt, że wojna w żadnym wypadku nie ma już nic wspólnego choćby ze średniowiecznym jej pojęciem, gdzie rzeczywiście dwie zwaśnione strony walczyły w pewnym sensie o strefę wpływów, zrozumiemy, że obraz rzeczywistości, który roztaczany jest dla nas po wierzchu, nie ma nic wspólnego z realnymi motywami osób, które o jej wybuchu decydują.

Jeśli nie zatrzymamy się na czysto kapitalistycznym aspekcie wojny, że chodzi tutaj o kasę i władze, możemy zacząć szukać głębiej.

A jest gdzie szukać.

Okaże się wtedy, że, jakby, drugi poziom wtajemniczenia, stanowi jednocześnie prawdę i nieprawdę.

Prawdę dla tych, którzy zatrzymają się na nim i uznają, że kolejne są w istocie jedynie bajką dla chorych psychicznie ludzi.

Aby dopuścić potencjalne powody wybuchu wojen, które leżą jeszcze dalej, niż ekonomia, władza, ropa, zbrojenie, polityka i cała ta widzialna struktura, należy uzbroić się w otwarty umysł i mieć gotowość, że prawda może być o wiele straszniejsza, niż pozory.

foto.123rf.com

W naszym świecie chodzi przede wszystkim o energię.

Nie w pojęciu zasilania, energii elektrycznej, czy jakiejkolwiek innej, wykorzystywanej przez technologię.

Chodzi o energię stwórczą, moc kreacji, nasze rdzenne umiejętności.

Jako istoty boskie, jesteśmy nierozerwalnie połączeni ze Źródłem, Bogiem, Wszystkim, Co Jest.

Wobec czego, aby żyć, jesteśmy nieustannie dosłownie zasilani z tego centrum.

Patrząc na to z innej strony, jako ludzie, potrafimy transformować energię, która po prostu znajduje się wokół nas, jest wszechobecna.

Ki, Prana, można ją zwać jakkolwiek, mowa tutaj o energii uniwersalnej.

Można spekulować, czy istnieje i czy w ogóle możliwe jest stworzenie technologii, która będzie umiała tę energię pobierać i transformować.

Byłoby to, w pojęciu naszej klasycznej mechaniki, istne perpetum mobile, a nawet bardziej – urządzenie o sprawności nieskończenie wykraczającej poza sto procent.

Załóżmy również, że światem rządzi ktoś, kto ma świadomość tej energii, w jakiś sposób jest mu ona potrzebna, potrafi ją wykorzystywać, jednak w żaden sposób nie umie jej pozyskać.

Potrzebuje zasilania zewnętrznego, a nie posiada na tyle sprawnej technologii w ogólnym jej pojęciu, by pozwalała mu ona podłączyć się do niej, niejako sztucznie.

Pomyślmy teraz o jednostkach populacji, jako o prawie ośmiu miliardach urządzeń, z zasady wpiętych w tę ogromną, energetyczną sieć, pobierających energię uniwersalną bez ustanku.

Okaże się wtedy, że, jeśli potraktować by ludzi, jako jej źródła, można zebrać niezły jej plon.

Tak też się dzieje, o zgrozo.

Za sprawą nieczystych intencji, przez kontrolę mas,  sztucznie sterowaną politykę, istoty manipulujące naszą rzeczywistością, potrafią zogniskować miejsca, w których będzie powstawać ogromna, emocjonalna energia twórcza.

Bo o to właśnie chodzi, nieświadomy człowiek emituje swoją energię życiową, poprzez swoje elektromagnetyczne pole, właśnie w postaci emocji, a najłatwiej jest wywołać w nim uczucia z zakresu złości, gniewu i frustracji, strachu lęku, paniki.

Tutaj nasza rzeczywistość zderza się z głębokim poziomem motywów istnienia wojny w formie, jaką znamy.

Wojna w tym pojęciu, będzie stanowić autentyczny, rzeczywisty reaktor energetyczny.

Stopień wynaturzenia wartości i patologicznych zachowań w obszarach objętych działaniami wojennymi jest wręcz nie do opisania dla człowieka, który na co dzień nie ma z tym wiele wspólnego.

Tak naprawdę w wojnie znajdziemy prawdziwą esencję wszystkich możliwych emocji z zakresu cienia, ze strachem, paniką i lękiem na pierwszym miejscu, a te właśnie uczucia generują najsilniejszą energię.

Kiedy popatrzymy na wojnę pod tym kątem, zrozumiemy, jak mocno w odniesieniu do czysto ludzkich wartości, zepsute, bądź znieczulone są istoty, które świadomie, dla własnych celów, utrzymują taki stan rzeczy.

Można w to miejsce wstawiać oczywiście kolejne idee, kolejne założenia, depopulacji, wojny, jako naturalnego oczyszczenia i zmniejszenia liczebności populacji, ale nie o to w tym wszystkim chodzi.

Jeżeli dostrzeżemy fakt, że kłamstwo, które roztacza się nam przed oczami każdego dnia, jest tak naprawdę tak głęboko zakorzenionym tworem, że prawda o nas w istocie jest absolutnie inna, wtedy będziemy mogli podjąć jakiekolwiek działania.

Póki patrzymy po wierzchu, póty widzimy to, co ONI chcą, byśmy widzieli.

Tak, w tej wizji świata, w tej idei, są jacyś ONI i jesteśmy my – ludzie.

Otwórzmy oczy, dopuszczajmy możliwości, świat nie jest oczywisty, nie jest jednolity, jest zbitkiem miliardów, indywidualnych prawd i tylko od nas tylko zależy, co w nim widzimy i co dla nas samych staje się prawdą.

Czytaj także: CICHA BROŃ I CICHE WOJNY, CZYLI MAMY JUŻ III WOJNĘ ŚWIATOWĄ

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.