Jako ludzie, pogrążeni w wirze systemu, jesteśmy przyzwyczajeni do odbierania rzeczywistości za pomocą naszych pięciu zmysłów. Poznajemy świat jedynie na podstawie bodźców, odbieranych z narządów słuchu, węchu, dotyku, smaku i wzroku. Nauczyliśmy się, że czas nieustannie płynie, dni tygodnia, miesiące, pory roku powracają do nas cyklicznie, posiadamy bardzo dokładne systemy ich pomiaru. Przywykliśmy do tego, że – aby się rozwijać – musimy zdobywać wiedzę.

Nie znamy innego systemu działania niż ten, oparty na powinnościach i obowiązkach, nakazach i zakazach.

Muszę zarobić pieniądze, żeby zabezpieczyć swój byt, muszę zrobić to, by osiągnąć tamto.

Tego mi nie wolno, tego nie wypada, na to się nie zdecyduję, bo co ludzie powiedzą.

Żyjemy w poczuciu, że jesteśmy niedoskonali, że wciąż musimy coś udowadniać, sobie i komuś.

Że mamy braki.

Próbujemy, spełniając czyjeś oczekiwania, zaspokoić swoją potrzebę bycia ważnym, wzmocnić poczucie wartości.

Bez oceny innych, często nie potrafimy powiedzieć, czy coś robimy dobrze i to ogromny paradoks, bo z drugiej strony boimy się tej oceny jak ognia i za wszelką cenę próbujemy uniknąć wystawienia się na krytykę.

Te wszystkie mechanizmy, są niejako definicją nas – ludzi, którzy swoje korzenie, chcąc, nie chcąc, mamy w iluzorycznym tworze matriksa.

Wszystko, o czym mowa, w zależności od tego, kim jesteśmy, bardziej lub mniej, nie jest nam obce.

Znamy to.

Nawet jeśli uważamy się za ludzi w jakimś sensie przebudzonych lub przebudzających się, musieliśmy przejść etap uczestniczenia w tej fikcji.

Zastanówmy się, jak mocno zmieni się nasze postrzeganie, kiedy dopuścimy do swojego świata, przynajmniej w niewielkim stopniu ideę symultaniczności wszechświata.

Wiecznego Tutaj i Teraz.

W różnych duchowych filozofiach ta idea wyraża się w słowach, że wszystko już się dokonało, a my odgrywamy dosłownie zaplanowane wcześniej role.

Wiele mówi się w nich również o przeznaczeniu, karmie, choć tak naprawdę od nikogo innego, jak od Ciebie zależy, w jaki sposób zinterpretujesz to perspektywiczne założenie, że żyjemy w absolutnej Pełni.

Jeśli otworzysz umysł i serce, wypłynie z niego morze bogactwa, które możesz wykorzystać w budowie swojej wewnętrznej prawdy.

foto.123rf.com

Okaże się, że wszystko, absolutnie wszystko, co może się tylko stać, już tak naprawdę się stało i ma to swoje konsekwencje w postrzeganiu rzeczywistości w ogóle.

Okaże się, że coś takiego, jak czas, to czysta iluzja, abstrakcyjny twór, w istocie jedynie forma pomiaru ruchu w przestrzeni.

Jeśli masz w sobie już trochę wiedzy o świecie i to niekoniecznie tej akademickiej, łatwo wpleciesz w ideę pełni wątki równoległych rzeczywistości.

Jeśli wiesz już trochę o swoim ciele, pozwolisz sobie dodać do tego dodatkowo ukryte funkcje organów takich jak przysadka mózgowa, czy szyszynka i zapytasz, czy to możliwe, żebyś był dosłownie podróżnikiem między wymiarami, a organy te służyły jako autentyczna antena zbiorczo-nadawcza, która umiejscawia Cię w czasie rzeczywistym dosłownie pomiędzy prawdopodobieństwami równoległych rzeczywistości?

Takie spojrzenie wymaga odwagi i otwartości, ale daje niesamotne spektrum możliwości w dalszym interpretowaniu swojej natury, jednocześnie tworząc solidną bazę do odkrywania siebie z innego poziomu.

Kiedy dołączysz do tego dodatkowo otwartą przestrzeń serca – droga do kreowania wewnętrznej prawdy stanie otworem i będziesz miał rzeczywistą szansę dostrzec proces – dosłownie – tworzenia siebie od podstaw.

Będziesz już prowadzony i zrozumiesz dodatkowo rolę intuicji w Twoim życiu.

W końcu zrozumiesz, umysłem i sercem, że jesteś w istocie dzieckiem Wszechświata, które dosłownie przez chwilę postanowiło doświadczać w takiej rzeczywistości, jaką znasz, że ma tutaj zadanie, swoją rolę i że niezależnie od tego, jak przeżyje swoje życie – wszystko jest tak, jak ma być.

Jest również wiele innych mostów, łączących fakt współistnienia dosłownie wszystkiego w jednym wiecznym momencie.

Okaże się, że wcale nie musimy niczego „odkrywać” w pojęciu takim, w jakie nauczono nas wierzyć.

Nie musimy szukać informacji o tym, kim jesteśmy i jakie jest nasze pochodzenie na zewnątrz.

Ujrzymy, że dosłownie wszystkie potrzebne informacje, są zawarte w nas samych i mamy do nich dostęp cały czas, ale na potrzeby doświadczenia sami sobie go ograniczyliśmy.

Wszak całe doświadczenie bazuje na odkrywaniu prawdy.

W tej rzeczywistości – zbieraniu doświadczenia w ponownym zjednoczeniu umysłu i serca, a później – integracji swoich ciał energetycznych, duchowych, wszystko zależnie od idei, w którą wierzysz.

To wszystko może brzmieć jak fantastyka, sci-fi, ale w istocie chodzi tutaj o realną pracę. Zmianę.

Podstawą rozwoju jest zrozumienie, że jestem tutaj i teraz, w takiej dokładnie formie, ponieważ tak ma być.

Podstawą rozpoczęcia pracy nad sobą jest zaakceptowanie swojego życie takie, jakie jest, zaakceptowanie siebie ze wszystkimi naleciałościami, mechanizmami, pozornymi niedoskonałościami.

Wszystko, o czym mowa w tym tekście jest dostępne, ale jest w pewnym sensie wynikiem rozpoczętego już procesu.

Jest nadzieją, która pojawia się w momencie, kiedy decydujemy się na rzeczywiste, prawdziwe rozpoznanie swojej istoty.

Jeśli z otwartym sercem ruszysz w końcu w nieznane, powierzysz swój lęk opiece jakiejś większej od siebie siły, masz szansę doświadczyć pełni w swój własny, cudowny, piękny, indywidualny sposób.

Jesteś wszakże dzieckiem samego Boga, jego ludzką postacią.

Twoim przeznaczeniem jest zjednoczenie się z nim.

Stanie się to, niechybnie, ale od Ciebie tylko zależy, czy weźmiesz odpowiedzialność już teraz.

Czytaj także: HIPOTEZA SYMULACJI – A CO, JEŚLI ŻYJEMY W SYMULOWANEJ GRZE?

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką oznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.