System Cię doi na wszelkie możliwe sposoby. Jaki wpływ na Twoje życie mają informacje z telewizora? Tak szczerze przyznaj przed samym sobą, czy masz realny wpływ na decyzje rządu, unii europejskiej, suszę, czy rozbicie się helikoptera z prezydentem Madagaskaru w Górach Stołowych. Po co Ci te informacje? Co z nimi zrobisz, jaką wartość dodadzą do Twojego życia?

Teraz, zastanów się, czego nauczyłeś się w szkole?

Czy ktokolwiek, kiedykolwiek zapytał Cię, tak zupełnie poważnie, w którym roku była bitwa pod Cedynią?

Jakie umiejętności praktyczne, z których korzystałeś w życiu, oprócz braku analfabetyzmu, wyniosłeś z tych kilkunastu lat kształcenia?

No właśnie.

Pomyśl sobie – nawet kiedy zaczynasz zdawać sobie sprawę z tego, że ktoś robi Cię w bambuko na ostro, że cały ten bałagan, to jakaś zorganizowana akcja, gdzie możesz pójść?

Jest oczywiście kilka opcji.

Do kościoła, na przykład – tam obiecają Ci życie wieczne w zamian za poddaństwo i cotygodniowe daniny, ale nie wolno grzeszyć.

Możesz trafić w sidła jakiejś sekty, albo ezoterycznej idei, która powie Ci jak wyjść z opresji, ustawiając za pieniądze Twoje czakramy, oczyszczając Twoją karmę, za pieniądze i pewnie nie za darmo przyjmując Cię do swojej oświeconej wspólnoty.

Tylko tam również, żeby uczestniczyć, ciągle coś musisz. Jesteś zależny.

Unikasz odpowiedzialności.

Oczekujesz, że ktoś przeżyje życie za Ciebie, albo da Ci gotowe rozwiązanie na trudności, które są, niestety, bracie, Twoimi, a nie czyimiś trudnościami.

Od kogoś, co najwyżej, możesz dostać plaster na tą ranę.

Tylko że pod plastrem, gangrena nadal kwitnie w najlepsze.

Manipulacja informacją w dzisiejszym świecie przybrała formę nagminnego zjawiska.

Właściwie weszła już do kanonu.

Jest normalna jak połanie mleczy na wiosennym trawniku.

W żyznej glebie ludzkiej niewiedzy hoduje się zdziwaczałych, genetycznie modyfikowanych ludzi, którzy bez żadnego pomyślunku, refleksji, bez mechanizmów obronnych, jak osiołki i baranki, idą tam, gdzie wskazuje chciwe łapsko propagandy.

foto.123rf.com

Ci, którzy wymyślili całe to systemowe szambo, przyjacielu, zrobią wszystko, żeby wydoić Cię do cna i porzucić konającego, gdzieś w jakiejś szpitalnej norze, przy odrobinie szczęścia, rzecz jasna.

Jeżeli uda Ci się „coś osiągnąć” w tym świecie, to znaczy, na przykład, zdobyć jakieś wysokie stanowisko w korporacji, rozwinąć firmę, uda Ci się coś, co pozornie poprawi jakość Twojej egzystencji, możesz być pewien, że to tylko kolejny poziom kontroli.

Co prawda, fakt – Ty jesteś zadowolony – ale gdybyś miał tylko możliwość przyjrzenia się swojemu położeniu z zewnątrz i z otwartym umysłem, nie odrzucając z marszu wszystkiego, czego nie znasz, zauważyłbyś prawdopodobnie, że Twoje szczęście jest wynikiem ILUZJI, w której żyjesz, niezależnie, czy to Ci się podoba, czy nie.

Możesz się zgadzać, nie zgadzać, walczyć, wydrapywać oczy, ale to nie ma żadnego znaczenia, ponieważ Wszechświat i tak ostatecznie Tobie będzie odpowiadał sytuacjami, które w największym stopniu pomogą Ci w rozwoju.

Łatwo jest jeszcze mocniej ugrzęznąć w ruchomych piaskach.

Ci, którym udało się wypaczyć obraz świata do granic możliwości – stworzyć TO COŚ, zwane systemem,  doskonale zdawali sobie sprawę z praw, rządzących rzeczywistością.

Bo wiesz, tak naprawdę, w sztucznym tworze sztucznej inteligencji (pewnie nadal myślisz, że to science-fiction), sam Wszechświat ma bardzo ograniczone możliwości podjęcia działania i jeśli bliżej przyjrzałbyś się eskalacji kontroli w skali makro i mikro, zobaczyłbyś, że inwigilacja rozrasta się po obu stronach rzędu wielkości.

Pole elektromagnetyczne Ziemi, w bardzo dużym uproszczeniu jej dusza, ma nałożone „nakładki” i można dywagować, czy było to zaplanowane, czy nie.

Fakt jest taki, że tylko nikły proces stwórczej mocy przenika do naszego świata „z zewnątrz”.

Po drugiej stronie kija, mamy inter-inwigilację, która złamała już chyba najwyższe możliwe normy przyzwoitości.

Wystarczy przytoczyć wspaniały wynalazek telefonu komórkowego i jego starszego/wielkiego brata – smartfona – od których uzależnieni jesteśmy już chyba  wszyscy, w tym również autor tekstu.

Internet. Portale społecznościowe. Facebook. Kosmos.

To też pięknie obrazuje poziom zgłupienia i zaangażowania w sztuczną, hipertechnologiczną maszynę.

Sami oddajemy nasze życia, naszą istotę, naszą prywatność w zamian za… no właśnie, za co?

Za poczucie bliskości, akceptacji, przynależności?

Czyli, w skrócie, próbujemy uzyskać coś, z czego u podstaw zostaliśmy ograbieni z miejsc, w których tego nie ma, bo nie ma prawa być, oddając jednocześnie ostatnie bastiony naszego człowieczeństwa?

Zaiste, pochylmy czoła nad maestrią twórców matriksa.

foto.123rf.com

To, co zrobili z ludzkim umysłem, to prawdziwe misterium, majstersztyk.

Niestety, jak to w wielu pięknych bajkach bywa, nic nie trwa wiecznie, a sielanka musi kiedyś się skończyć.

Nie inaczej jest tym razem, sztuczny twór nie wytrzymuje naporu samego siebie, waga zgłupienia osiągnęła wartość krytyczną, która dosłownie załamuje się pod własnym ciężarem.

Internet okazuje się obosiecznym mieczem, system zżera swój ogon, ludzie masowo się budzą, przechodzą na weganizm, tworzą rodowe osady, wyjeżdżają z miast, zbierają się w grupy, medytują.

Rośnie nowe pokolenie świadomych Istot Ludzkich.

Są to dzieci, wychowywane przez świadomych rodziców w prawdzie i miłości.

Dłużej też nie można utrzymywać w tajemnicy odkryć nauki, odnośnie natury świata oraz technologii – wolnej energii, czy antygrawitacji.

Nie da się zatuszować przekrętów władzy na każdym możliwym szczeblu, nie można już pominąć wpływu szkodliwości panoszenia się i pasożytowania ludzkości na ciele Matki Ziemi, po prostu się nie da.

Ogólnie – odkrywamy, jako kolektyw i jednostki, osobno, że idziemy w jakimś obłąkanym kierunku, ale… zaraz.

To dobrze, czy źle? Może ktoś znowu robi nas w konia?

Może to tylko część planu?

Otwórzcie umysły. Szukajcie na własną rękę.

Czytaj także: PATENT NUMER US 6506148 B2 – „PRZEPIS” NA MANIPULACJĘ LUDZKIMI UMYSŁAMI

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.