Jest nadzieja! Dla Ciebie, dla mnie, dla wszystkich… Prawdziwą trwogą jest widzieć istoty ludzkie, które za jedyny cel swojej egzystencji obrały zabezpieczanie bez końca swojego bytu. Widzieć miliony codziennie umęczonych twarzy, oddanych bez reszty sposobowi życia, w jaki zostały nieświadomie wkręcone. Smutkiem napawa fakt, że ci ludzie wcale nie widzą o tym, że są wkręceni w cokolwiek.

Zaślepieni cyferkami na koncie, wypchanym portfelem, materialnymi dobrami, w ogóle nie pytają, nie zastanawiają się, czy istnieje gdzieś poza tym jakiś inny świat.

Czy szklana kula, to rzeczywiście szklana kula?

O co tutaj chodzi?

Dlaczego sprzedaję jedną trzecią życia za kwotę, która umożliwia mi ledwie funkcjonowanie w najniższym standardzie?

Ludzi tych cechuje brak otwartości umysłu, przez co nie są w stanie podważać w żadnej formie otaczającej ich rzeczywistości.

Niezależnie od podawanych informacji, niezależnie od autorytetów, są zafiksowani-dosłownie – na prawdziwe świata, jaką kodowali sobie w głowie i nie chcą za nic jej odpuścić, ponieważ oznaczałoby to utratę poczucia bezpieczeństwa.

To wszystko jest o tyle smutne, co niesamowite, ponieważ z perspektywy ludzi, którzy w jakimś sensie wychodzą już poza schemat szarej, kontrolowanej masy, mamy okazję ocenić autentyczną maestrię planu, skrzętnie realizowanego, aby zamknąć nas w naszych własnych głowach.

Ten plan obejmował stworzenie samonapędzającego się systemu, który będzie produkował w kolejnych cyklach coraz mocniej i mocniej uzależnione od siebie samego jednostki.

W tym właśnie celu zaistniał szumnie nazwany technologiczny postęp.

W tym właśnie celu ukrywane są przed nami technologie, które tak naprawdę z dnia na dzień potrafiłyby rozwiązać większość problemów współczesnego świata.

Mamy być zamknięci mamy nie pytać, mamy robić to, co wszyscy.

Cały ten misternie zaplanowany szał, utkany z myśli, oczekiwań i emocji miał swój cel, który zależnie od punktu patrzenia – możemy różnie interpretować.

Najbardziej ogólnym spojrzeniem, które trafia do największej ilości ziemskich dusz, jest fakt, że chodzi po prostu o władzę i moc wpływania na ludzką masę.

Mind control w skali planety.

foto.123rf.com

Naprawdę, mnogość informacji w dzisiejszym świecie o próbach ograniczenia naszej wolności może przysporzyć o ból głowy: spiski żywieniowe, zatruta żywność, GMO, chemtrails, uzależnienie od finansjery, system szkolnictwa, wychowania, wzorce rodzinne, polityka, promowanie dewiacji.

Te rzeczy i nie tylko te, mają nas utwierdzać w przekonaniu, że tak naprawdę wszystko, co powinno nam się wydawać nienormalne, jest tylko nową formą normalności.

Próba normalizacji wynaturzeń, wymyślania coraz to nowych chorób i leków na nie, sam przemysł medyczny, odejście od ziołolecznictwa, to wszystko mogą być dowody albo na ignorancję ludzką, albo na skrzętnie zaplanowaną akcję.

Nie chodzi tutaj o wymienienie czterech tysięcy popularnych spiskowych teorii, ale o dostrzeżenie faktu, że pranie mózgu odbywa się na naszych oczach, codziennie, od momentu narodzin do śmierci i że życie w systemie takim, jaki dla nas stworzono, nie ma absolutnie nic wspólnego z życiem w ekspresji i kreatywności, do czego rdzennie zostaliśmy powołani.

Rozwarstwienie społeczne przy takiej ilości istnień ludzkich musi dać szeroki oddźwięk i w dobie globalizacji tak jest rzeczywiście.

Nic nie może trwać wiecznie (choć tutaj również możemy posiłkować się teoriami, mówiącymi, że system został zaplanowany dokładnie tak, by w dokładnie tym momencie zacząć się załamywać – z JAKIEGOŚ powodu).

Technokratyzacja osiągnęła poziom, w którym zaczyna ona zjadać swój własny ogon, a w alegorii mamy tutaj poziom ogłupienia, zdziczenia i zdziwaczenia społeczeństwa do tego stopnia, że jednostki, które w jakimś sensie nie utraciły jeszcze zdolności samodzielnego myślenia i wyciągania wniosków, przecierają oczy ze zdumienia i zaczynają pytać: co z tym światem jest nie tak?

Internet jest najlepszym przykładem medium, które w założeniu miało służyć szerzeniu dezinformacji, a w praktyce okazało się jego gwoździem do trumny.

To właśnie tam najczęściej ludzie poszukujący prawdy o sobie szukają informacji i jest to o tyle dobre, co niebezpieczne, ponieważ pełen jest on autentycznych śmieci i proces przedzierania się przez nie, stanowi niekiedy spory orzech do zgryzienia dla poszukujących.

Dość wspomnieć również o szeroko pojętej ezoteryce, która sama w sobie, stanowi niejednokrotnie okrężną drogę do poznania prawdy o nas, mamiąc jedynie pozorem błyskotek i obietnic, że ktoś zrobi coś za nas i to jeszcze nie za darmo.

Zupełnie jak religia.

Pułapek w dzisiejszym świecie jest naprawdę mnóstwo, ale wystarczy tak naprawdę jedynie ruszyć, pójść jakąkolwiek drogą, ze szczerą chęcią odkrycia natury siebie i rzeczywistości, by z marszu odrzucić sam sens istnienia wielkiej systemowej maszyny.

System powstał po to, by uwięzić nas w swoich umysłach, ograniczyć dostęp do energii kreacji.

W jego założeniu człowiek ma funkcjonować na najmniejszej, możliwej ilości życiowej energii, z każdego naddatku zostanie dosłownie zgrabiony.

Spojrzenie na siebie, jako na więźnia, automatycznie uwalnia nas z tego więzienia, co samo w sobie jest paradoksem, ponieważ miejsce, gdzie zostaliśmy zamknięci, to tak naprawdę nasze umysły.

Nic, oprócz naszej własnej perspektywy, nie może nas wyzwolić, dlatego tak ważne jest rozpoczęcie poszukiwań.

Każda droga jest inna, ale wszystkie prowadzą do poznania siebie.

Czytaj także: PUŁAPKI ROZWOJU DUCHOWEGO CZ. I – OŚWIECONE EGO

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.