Co się z nami dzieje, gdy jest nam zimno? Gdy nasze ciało jest wychłodzone, nasza postawa jest skulona, a mięśnie spięte. W ciele mamy zacisk. Jesteśmy zamknięci. Odgradzamy się od życia. Odcinamy od energii i tym samym zatracamy jej prawidłowy przepływ w naszym ciele. W naszym życiu w tym momencie miejsce miłości zajmuje lęk.

Już jako malutkie embriony, wzrastając do ciała małego człowieka, pławimy się w przyjemnym cieple.

To wrażenie pamiętamy przez całe życie.

Ciepły dotyk, ciepłe promienie słońca, ciepło bijące z ogniska, czy też z płomieni kominkowego paleniska powodują w nas rozluźnienie, uczucie błogości i spokoju.

Tak działa na nas ciepło.

To właśnie za sprawą ciepłych promieni słońca ogrzewających ziemię trawa i wszelkie roślinki kiełkują spod czarnej ziemi, ogrzane pączki listków, czy kwiatów się otwierają.

Ciepło promieni słońca, tak jak wszelkie inne ciepło działa na nas życiodajnie.

zimno.jpg
foto.123rf.com

Rozwijamy się, rozkwitamy, wzrastamy, a co za tym idzie mamy poczucie szczęścia i spokoju.

Analogicznie, zimno działa na nas w sposób odwrotny.

Zamyka nas i blokuje nasz wzrost.

Nasze od środka rozgrzane ciało jest jak piecyk.

Ogrzewa nas, zasila narządy, tkanki, komórki do prawidłowej pracy, dzięki temu spala też to, co niepotrzebne.

Organizm, który jest rozgrzany, może bez przeszkód realizować swoje działania, do których natura w precyzyjny sposób go uposażyła.

Nasze ciało ma zakodowaną zdolność, oddychania, odżywiania się, wzrostu, ochrony, podziału, oczyszczania się, regeneracji i samoleczenia.

By mogło korzystać z tych właściwości, potrzebuje odpowiednich warunków, a dokładnie ciepła.

Gdy jest nam zimno, kulimy się odruchowo napinając wszelkie mięśnie i wyginając nienaturalnie nasz kręgosłup, tym samym tworzymy blokady dla swobodnego przepływu zarówno krwi, niosącej pokarm naszemu ciału, jak i energii, która zasila nas do życia.

W takiej postawie dodatkowo odcinamy się od tego, co żywe wokół nas, od otulającej wszystko życiowej siły.

Tracimy połączenie z ziemią, co łatwo możemy rozpoznać po zimnych stopach.

Nasze podstawowe procesy życiowe są zaburzone, narządy nie mogą funkcjonować prawidłowo.

Koncentracja i naszej uwagi umysłowej, i naszego ciała skupia się na ogrzewaniu.

Nieustannie tracimy energię i siły życiowe na to, by produkować ciepło, dogrzewać się.

Ciało ma zakodowaną wewnętrzną temperaturę do uzyskania, której nieustannie dąży.

Walcząc z notorycznym wychłodzeniem, nasz organizm, zamiast realizować spokojnie swoje funkcje, ukierunkowuje się na ogrzewanie, tym samym odwracając się od innych sfer.

To doskonały sposób na osłabienie naszej odporności i tym samym otwarcia szeroko bram dla wszelkich chorób.

Jak wygląda zimno w naturze?

Lód, skupienie, skostnienie, wilgoć, grzyby, gnicie, brak światła.

Tak też wygląda nasze ciało, gdy jest wychłodzone.

Uczucia zamrażają się, a narządy zaśluzowują i zagrzybiają.

Wychłodzenie to nie tylko skutek przemarznięcia spowodowanego warunkami zewnętrznymi.

Wychłodzenie organizmu to przede wszystkim nasze codzienne zaniedbania w prawidłowej opiece nad samym sobą.

Jemy, zamiast się odżywiać.

Dostarczamy produktów, których przetworzenie wymaga od naszego ciała spożytkowania znacznej porcji energii.

Nie dbamy o prawidłowy sen, regenerację, systematyczny ruch.

Żyjemy w notorycznym stresie, który na nasze ciało działa tak samo, jak fizyczne zimno, kurczy nas i zamyka.

Nie tylko mróz nas wychładza, picie zimnych napojów, siedzący tryb życia, brak czułego dotyku, przytulenia, czy skrywany lęk również.

Efektem tego chowamy się życiowo skuleni.

Nic nam się nie chce, popadamy w izolację i marazm, a tym samym coraz większy chłód  fizyczny, emocjonalny i energetyczny.

Bardzo często osoby notorycznie zmarznięte są apatyczne i mało optymistyczne bądź są cholerykami, często też miewają złe, przygnębiające samopoczucie, chorują.

Zazwyczaj osoby te również mają problemy ze sferą seksualną w swoim życiu.

Są oziębłe, zamknięte, mają obniżone libido, a seks traktują jako konieczność, bądź sposób na wyładowanie nagromadzonych emocji.

Brak przepływu odcina nas od energii życiowej, od energii seksualnej.

Brak energii seksualnej blokuje w nas nie tylko ochotę na seks, to tylko jeden z jej przejawów, tamuje w nas naszą spontaniczność, kreatywność, polot, czar, kokieterię, dynamizm, blask, zmysłowość, czułość, artyzm, zapał, wenę, pasję i radość życia.

Gdy w ciele nie ma przepływu energii seksualnej, jest ono zblokowane, niezasilone, odcięte, usycha i powoli zamarza.

Tożsamy z zimnem jest lęk.

Gdy jesteśmy wychłodzeni, stajemy się podatni na nasze wewnętrzne obawy, bojaźliwość, przyciągamy do siebie ludzi, sytuacje generujące emocję lęku.

Miejscem w ciele, gdzie kumulujemy lęk, są nasze nerki.

Utrzymując je w stanie chłodu i zastoju, kumulujemy w nich lęk.

I odwrotnie zasilając nasze stany lękowe, notorycznie wychładzamy nasze nerki i co za tym idzie całe ciało.

Chłodnemu ciału trudno jest wydostać się z chmury lęku.

I tak stajemy się podróżnikiem błędnego koła zimna i lęku.

Ogrzejmy się zatem ciepło i tym samym dajmy szansę na to, by nasz lęk rozpuścił się w tym przyjemnym cieple.

I tak jak lękowi towarzyszy zimno, tak wraz z ciepłem wędruje miłość.

Zacznijmy od drobnego kroku, najprostszego i powtarzajmy go systematycznie, dodajmy później kolejne kroczki, nim się obejrzymy ciepło, uśmiech i spójne z nimi zdrowie, zagości w naszym życiu.

Kroki, ku rozgrzaniu się

– Napijmy się ciepłej, rozgrzewającej herbaty, najlepiej z dodatkiem imbiru.

– Weźmy rozgrzewającą kąpiel.

– Ogrzejmy nerki termoforem, przepasanym kocem lub doenergetyzujmy je.

Nerki są jedynym narządem, którego nie jesteśmy w stanie przeenergetyzować (stajemy prosto, z nogami lekko rozchylonymi, pocieramy dłonie o siebie i przykładamy je do swoich nerek, chwilę trzymamy, tak jak czujemy, możemy powtórzyć czynność kilka razy).

Oczywiście ważna jest intencja i koncentracja jak przy każdej świadomej pracy energetycznej.

Najlepiej zacząć właśnie od doenergetyzowania nerek jak tylko poczujemy, że jest nam chłodno.

Pamiętajmy, że nerki to miejsce składowania i dowodzenia naszą energią życiową!

– Rozgrzejmy stopy. Możemy wymoczyć je w ciepłej wodzie najlepiej z solą, rozgrzać pocierając, czy masując.

zimno.jpg
foto.123rf.com

Tańczmy, skaczmy, sprzątajmy, róbmy cokolwiek, byśmy tylko wprowadzili ciało w ruch.

Ruch to przepływ.

Jeżeli jest przepływ, jest też ciepło.

Dlaczego małym dzieciom zawsze jest ciepło?

Bo w nich nie ma zastoju, energia życiowa śmiało i żywo płynie.

I analogicznie wśród osób starszych, gdy energia ta osiada, pojawia się zziębnięcie.

– Jeżeli mamy taką możliwość wystawmy ciało na działanie promieni słonecznych, nawet przez szybę (zwłaszcza jak na dworze jest ponad -10 stopni).

– Rozgrzejmy dłonie. Pocierajmy, klaszczmy, masujmy, zajmijmy je aktywnością motoryczną.

– Rozmasujmy uszy. Zazwyczaj, gdy jest nam zimno, mamy też zimne uszy.

Uszy są pierwszym kanałem pracy naszych nerek.

Masując receptory i meridiany na uszach, pobudzamy nasze nerki do pracy, usprawniamy krążenie w ciele, a tym samym rozgrzewamy nasz organizm.

– Trzymajmy głowę w cieple. Właśnie poprzez głowę z naszego ciała ucieka najwięcej ciepła.

– Spożywajmy ciepłe i rozgrzewające pożywienie – w ten sposób ogrzejemy nasze ciało od środka.

Dbając o to codziennie, systematycznie na trwałe rozgrzejemy nasz wewnętrzny piec, dbając o nieustanne ciepło i zdrowie w naszym ciele.

– Przywołujmy ciepłe, optymistyczne, słoneczne myśli.

Przytulajmy się. Śmiejmy.

– Zróbmy coś, co nas ożywi, pobudzi w nas zapał, radość, chęć działania, przywróci przepływ naszej życiowej energii.

A gdy przyjdą ciepłe dni, wylegujmy się w promieniach słońca jak koty, by rozpuścić cały zastój, który w sobie nagromadziliśmy.

I by jak przyjdzie wiosna, mieć w sobie przestrzeń na miłość, choć nie musimy czekać do wiosny, miłość do naszego ciała i życia możemy zaprosić już dziś!

Ciepłe serce to kochające serce, zimne serce to serce pozbawione miłości, to serce, które się boi.

WSPARCIE NIEZALEŻNYCH PORTALI

*Niebieską czcionką zaznaczono odnośniki np. do badań, tekstów źródłowych lub artykułów powiązanych tematycznie.